
Myanmar is a large country, thus flying is the most convenient way of traveling long distances, especially that Myanma roads and railways are in poor conditions.
Yes, I’m saying it even after having a really bad experience…
I was flying from Heho to Yangon, a domestic flight in Myanmar. While we were trying to land we flew into a storm. Horrible feeling, our tiny airplane was in the middle of that tropical storm, heavy rain, strong wind, lightening; we’re shaking so badly… I’ve never been so scared in my life, I thought we’re going to crash…really… it looked like pilots were trying to land, but then I would be dead… They tried to get out of this storm, it took a long while, too long… I guess all passengers were also very scared, a girl in front of me threw up, a small boy was shouting (in English) “we’re going to crash! we’re going to crash!”. Horrible…
Fortunately, the storm moved a bit, we’re able to back and landed. The worst flight ever…
__________________________________________________________
Mjanma to rozległy kraj. Niestety tamtejsze drogi i koleje “nie są w najlepszym stanie”, stąd podróż samolotem jest najlepszą opcją do pokonywania długich dystansów.
Tak, ciągle tak uważam, pomimo mojego “kiepskiego” doświadczenia…
W Mjanmie, kilka razy leciałam samolotem, ale lot z Heho do Rangun zapamiętam na zawsze… Zbliżaliśmy się do lądowania w Rangun i wlecieliśmy w środek burzy tropikalnej. Okropne uczucie! Bardzo trzęsło naszym malutkim samolotem, za oknem było “widać” silny deszcz i błyskawice. Wyglądało to jakby piloci stracili kontrolę nad samolotem i zaraz się rozbijemy. Myślę, że wszyscy na pokładzie byli przerażeni, do tego dziewczynka tuż obok mnie zaczęła wymiotować bo tak nami trzęsło, a chłopiec który siedział przede mną krzyczał (po angielsku) “rozbijemy się! rozbijemy się!”
Na szczęście pilotom udało się wylecieć z tej burzy i po chwili (długiej chwili…) sytuacja się uspokoiła i udało nam się wylądować.


















